Wystawy 2017

maj / czerwiec 2017

plakat robaki TomaszewskaAgnieszka Tomaszewska „Robak polski”. Pani Tomaszewska w modnych pubach i w kawiarniach, grafiki Pani Tomaszewskiej w galeriach, filmiki Pani Tomaszewskiej we wrocławskich tramwajach, zaglądam do lodówki…

Agnieszka Tomaszewska, absolwentka wrocławskiej ASP, od najbliższego piątku w ulicznej galerii Szewska Pasja pokazuje wystawę pt: „Robak polski”. Boicie się owadów? To coś dla Was: rewia entomologicznej mody, zestaw owadzich typów i charakterów. Będą turkuć i kornik, będzie żłopiąca kawę przyćmiona. Ten ma czułki, a tamten odwłok – nie, to narząd, a może żądło? Nieważne – owady Agnieszki Tomaszewskiej – mimo, że ogromnych rozmiarów – nie żądlą, nie łapią w sieć, nie taplają się w gnoju ani nie pożerają partnera podczas seksu. Jedynym skutkiem ich działalności jest zaraźliwy uśmiech i filozoficzna konstatacja, jacyśmy do tych robali podobni.

marzec/kwiecień 2017

Grzegorz Myćka. W miarę kulturalnie.

Pamiętacie nabazgroloną sprejem czachę z cytatem z „Hamleta”, która waliła po oczach na przystankach w całej Polsce? Jej autor, Grzegorz Myćka, laureat konkursu AMS na plakat z okazji Roku Szekspira, jeszcze niedawno studiował na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Dziś już zgarnia nagrody na prestiżowych wystawach i konkursach. Na ubiegłoroczny „Satyrykon” narysował siekierę i – ciach – Złoty Medal, na innym rysunku rewolwer udaje dym z domowego ogniska, kolejna praca – twarz z lekkim rumieńcem – „a to Polska właśnie”. No ma ten Myćka diabelne poczucie humoru, świetną krechę i cios rasowego boksera. „Kto plaKAT zabił?” – pyta retorycznie. Może ktoś tam kiedyś zabił, ale Pan, Panie Myćka, całkiem udatnie go reanimujesz! Tomasz Broda

Grzegorz Myćka :”W miarę kulturalnie”, galeria uliczna Szewska Pasja, od 17 marca do połowy kwietnia 2017

Styczeń / luty 2017

Tomasz Jakub Sysło PIKSELOZA NASZEGO ŻYCIA.

Kilkanaście prac, zderzających ze sobą dwie rzeczywistości – kolorowe, malarskie kompozycje, ujęte w umowne ramki i szkice, przedstawiające przechodniów, komentujących te obrazy. Te dwa światy różnią się też rozdzielczością – świat realny, zewnętrzny to świat wyostrzonych konturów oraz kontrastu szarości i bieli. Natomiast świat sztuki, kusząc kolorami, budzi niepokój swoją niewyraźną, rozjechaną wizją.

Wystawy 2016

Grudzień 2016

Beata Filipowicz „Ożenki”

„Wyapoteozuję Cię Panie za pomoc materialną”, „Poznam chętnie samotną matkę, subtelnie owłosioną”, „Poślubię panią, która zapewni mi egzystencję. Zredukowany inteligent” – krzyczały ogłoszenia w przedwojennej prasie. Dziś ich rolę pełnią portale randkowe, a stare ogłoszenia budzą nostalgiczny uśmiech. Beata Filipowicz, studentka Pracowni Ilustracji wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, na postawie lektury  przedwojennej prasy stworzyła galerię typów – samotnych, szukających drugiej połowy, serc. Jej kandydaci na mężów i żony oczarują nas swoim wdziękiem w galerii ulicznej Szewska Pasja od najbliższego piątku. Ach, kogo tam nie będzie: rzeźnik domowy, oficer artylerii, bokserka i kobieta z biustem 18-latki. Festiwal fryzur, katalog przedwojennej mody, damska bielizna i męska golizna! Nie będzie golizny? A to szkoda…

listopad 2016

Darek Orwat, „Co słychać koteczku”.

Wyrywał dziewczyny rysowaniem samochodów o mocno erotycznych karoseriach. Jak już wsiadały do jego lamborghini, wkładał czapkę pilotkę i zabierał w świat szalonej burleski lat dwudziestych ubiegłego wieku. Darek Orwat Orwatson: cudowne dziecko Braci Marx i sąsiadki Gostomskiej, przyjaciel nowojorskich mafiosów i jazzmanów, duchowy spadkobierca dadaistów, od piątku 4. listopada pokazuje wystawę swoich rysunków w ulicznej galerii Szewska Pasja. Znów zachwycać się będziemy jego niedbałą acz wyrafinowaną kreską, znów zgłębiać będziemy doskonałość jego kleksów, znów wzruszać nas będą jego safandułowaci mężczyźni w szponach potwornych kobiet – mutantów, znów poderwiemy się z naszych łóżek, foteli, wersalek i sof, a z tuby ogromnego patefonu popłynie muzyka Bix Beiderbecke and his Orchestra by nas wydobyć z listopadowego rozciapciania.

wrzesień/październik 2016

Sciezki_tekstu_plakat

Stanisław Dróżdż. Ścieżki tekstu. W ramach projektu „Stanisław Dróżdż. Ścieżki tekstu” w galerii ulicznej Szewska Pasja oglądać można skany wierszy z tomu poetyckiego Stanisława Dróżdża pt. POZASŁOWNE ŚRÓDSŁÓW MIĘDZYSŁOWIA.

Datowany na 1969 rok i odrzucony wówczas przez wydawcę tom to debiut poetycki Stanisława Dróżdża. Na książkę składają się utwory poetyckie z lat 1962–1969. W tamtym okresie Stanisław Dróżdż tworzył lapidarne, kilkuzdaniowe sentencje nazywane poezją gnomiczną. Zawarta w tych wierszach powściągliwość ekspresji oraz minimalizm form pozwalają zarysować ówczesny obszar literackich zainteresowań poety i zrozumieć jego późniejsze artystyczne wybory. Zbiór jest zapowiedzią zarówno tworzonych przez Dróżdża od drugiej połowy lat 60. tekstów z obszaru poezji konkretnej, jak i wielkich tematów obecnych w twórczości artysty: bytu, czasu, przemijania, początku i końca.

Książka (do której dołączona jest również mapa „wrocławskich miejsc” Dróżdża) stanowi integralną część projektu Ścieżki tekstu realizowanego w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 przez Małgorzatę Dawidek oraz Fundację Art Transparent.

Stanisław Dróżdż (1939 ‒ 2009 ) ‒ poeta konkretny, jeden z najbardziej znaczących artystów polskiej awangardy lat 60. i 70. XX wieku. Od 1967 roku tworzył prace sytuujące się formalnie na pograniczu poezji i sztuk wizualnych. Definiował je jako „pojęciokształty”. Łączył w nich symbole językowe z systemami matematycznymi. Był uznawany za animatora polskiej gałęzi nurtu poezji konkretnej. Reprezentował Polskę na najważniejszych wystawach sztuki konceptualnej na całym świecie, m.in. ?sound text – concrete poetry – visual texts w Stedelijk Museum w Amsterdamie (1970‒1972), 50. Biennale Sztuki w Wenecji(2003) oraz Beyond Geometry, Experiments in Form, 1940s-1970s w Los Angeles County Museum of Art w Los Angeles (2004). Mieszkał i tworzył we Wrocławiu.

Więcej informacji na temat projektu „Stanisław Dróżdż. Ścieżki tekstu” znaleźć można na stronie: www.sciezki-tekstu.pl

sierpień/wrzesień 2016

12. Międzynarodowy Festiwal Opowiadania – Krótka historia opowiadania.

„Krótka historia opowiadania” to plenerowa wystawa organizowana w ramach 12. Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania w galerii „Szewska Pasja”. Przedstawia ona historię wydarzeń dwunastu edycji Opowiadań – międzynarodowej imprezy, która od kilkunastu lat co roku odbywa się we Wrocławiu. Aby zaprezentować „historię opowiadania” wybraliśmy tworzące całość, ale też istniejące indywidualnie, najlepsze projekty graficzne stworzone na potrzeby festiwalu, promocji krótkiej form prozatorskiej oraz czytelnictwa.

Wystawa promuje czytelnictwo, przede wszystkim pokazując ogromne znaczenie, jakie ma opowiadanie dla literatury polskiej i światowej – jako forma mistrzowska, w której jednak celują nie tylko najwybitniejsi prozaicy, ale również debiutanci, wybierani co roku w konkursach Festiwalu Opowiadania, mający szansę na późniejszą karierę literacką (m.in. M. Rejmer, A. Muszyński, I. Klementowska), a autorzy znanych i popularnych powieści (I. Iwasiów, G. Plebanek). Pokazuje też rozwój jedynej w Polsce i jednej z bardzo nielicznych na świecie kulturalnej imprezy poświęconej niemal wyłącznie opowiadaniu, w trakcie której wybitni autorzy z zagranicy (Alain Mabanckou, Philippe Claudel, Wiktor Jerofiejew) czytają premierowe prozy, podobnie jak najlepsi polscy pisarze.

Autorami plakatów i okładek pokazanych na wystawie są: Agnieszka Jarząb, Artur Szygulski, Łukasz Paluch, Maciej Sieńczyk, Fabien Lédé, Marta Przeciszewska, Maciej Kodzis i Grzegorz Owczarek (Pillcrow), Szymon Krawiec. Zdjęcia: Filip Zawada, Bartek Szewczykowski, Honorata Jakubowska, Jan Kiełczewski, Łukasz Rusznica. Identyfikacja wizualna: Wiktor Pawlik, Agnieszka Jarząb, Łukasz Paluch.

maj/czerwiec 2016

Od Rubęsa do Pikasa, czyli historia sztuki wg Tomasza Brody

Infantka jak z Velazqueza ze zrolowanej karimaty, wielokrotny portret Marilyn Monroe wg Warhola, gdzie plastikowe worki na śmieci imitują sitodrukowe barwy oryginału, książę Urbino, Federico de Montefeltro wg Piera della Francesci z psią miską na głowie – to tylko niektóre z prac Tomasza Brody, prezentowanych na wystawie „Historia sztuki wg Tomasza Brody” w galerii ulicznej „Szewska Pasja”.

Wystawa prezentuje część większej całości, pokazywanej wcześniej w Muzeum Współczesnym Wrocław. Prace Brody to autorska interpretacja najwybitniejszych malarskich arcydzieł z różnych epok – od renesansu po dwudziesty wiek. Autor, używając przedmiotów codziennego użytku (piłeczek pingpongowych, gąbek, grzebieni, opakowań po lekach, płynach do prania itd), buduje z nich własne wersje płócien Van Gogha, Warhola, Picassa, Velazqueza czy El Greca. W ten sposób skraca dystans, z jakim zwykle postrzegamy arcydzieła – pokazuje, że możemy bawić się historią sztuki, nie ujmując jej jednocześnie powagi.

Jak napisał krytyk sztuki Mirosław Ratajczak, Broda „łączy w zaskakujący sposób humor i powagę, zabawę z edukacją, popkulturową współczesność z szacowną tradycją zachodniego malarstwa (…) Ambitne zadanie, jakie przed sobą postawił, polega na uchwyceniu nie tylko materialnego obrazu, z jakim w konkretnym przypadku ma do czynienia, ale wręcz przeniknięciu spojrzenia danego twórcy, czyli tego, jak patrzył on na swojego modela bądź wybrany motyw”.

maj 2016

pissabedsmall

ECO EXPANDED CITY – LYNN CAZABON UNCULTIVATED. Projekt UNCULTIVATED amerykańskiej artystki Lynn Cazabon jest realizowany od 2010 roku. Jest wieloaspektowym działaniem, które koncentruje się na nieuprawnych (ang. uncultivated) roślinach w obrębie miejskich krajobrazów. Często niezauważane i pomijane w przestrzeniach zurbanizowanych, w projekcie Lynn Cazabon stają się punktem centralnym. Zachęcają do zrównoważonego spojrzenia na środowisko naturalne, które wspólnie tworzymy.

Fotografie nieuprawnych roślin są eksponowane na nośnikach reklamowych w mieście, w którym zostały zrobione. Do tej pory projekt był realizowany m.in. w Nowym Orleanie, Waszyngtonie, Baltimore i Chicago. W pierwszej europejskiej odsłonie projektu – odbywającej się właśnie we Wrocławiu – artystce będzie towarzyszyć Anna Rumińska, założycielka i liderka eMSA Inicjatywa Edukacyjna, Matka Chwastożercy (www.emsarelacje.pl).

Zdjęcia roślin trafiają także na stronę internetową (www.uncultivated.info) wraz ze szczegółowym opisem botanicznym, dokładną lokalizacją, datą wykonania oraz informacjami o miejscach ich prezentacji w przestrzeni miasta.

Działanie Lynn Cazabon jest częścią projektu ECO EXPANDED CITY organizowanego przez Centrum Sztuki WRO (www.wrocenter.pl/eec). ECO EXPANDED CITY odbywa się w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 jako część programu Miasto Przyszłości / Laboratorium Wrocław.

kwiecień/maj 2016

zaproszenie Orwat

Darek Orwat „Orwat Romantic Story”. Darek Orwat, szalony artysta dadaista, absurdalny humorysta i majsterkowicz, uczeń braci Marx, Kurta Schwittersa, Johna Coltrane’a i sąsiadki Gostomskiej, od piątku zdominuje ulicę Szewską serią swoich najnowszych autoportretów. Artysta od lat bawi się swoim wizerunkiem, tworząc groteskowe kolaże, które traktuje jako antidotum na duchowe rozciapcianie naszej cywilizacji, pogrążonej w beznadziejnej konsumpcji pulpetów w sosie pomidorowym.

I taka jest prawda, Kochanieńcy. Kiedy Orwat studiował we wrocławskiej ASP, podrywał dziewczęta z akademika, a zamiast kwiatów przynosił im swoje genialne, arcyzabawne rysunki, przedstawiające zabytkowe samochody z szalonej epoki lat dwudziestych XX w. Niestety, dziewczyny wolały facetów z prawdziwymi furami. Los jednak okrutnie je pokarał. Dziś same popadły w duchowe rozciapcianie i wyglądają jak pulpety w sosie pomidorowym, a Orwat, wciąż młody i piękny, tryska wciąż pomysłami i wystawami. Kobiety, kochajcie artystów! Tomasz Broda.

marzec/kwiecień 2016

PLAKAT smallWojciech Kołacz (Otecki) „Pictor ignotus”. Szkielety tańczące dans makabre na deskorolkach, Adam i Ewa pośrodku zadymionego, wielkoprzemysłowego miasta, czaszka obok smartfona i kart kredytowych, pejzaże średniowiecznych miast ze Sky Towerem, którym jacyś zakapturzeni globtroterzy trzaskają fotki. Wojciech Kołacz, jeden z najciekawszych polskich grafików młodego pokolenia, wykładowca wrocławskiej ASP, autor licznych murali, niezwykle twórczy i aktywny, znany już nie tylko poza Wrocławiem, ale i poza Polską (jurorzy „Warto”: gdzie Wy macie oczy???!!!) w najbliższy piątek otwiera swoją najnowszą wystawę zatytułowaną: „Pictor ignotus”. Czarno – białe, stylizowane na średniowieczne drzeworyty prace, odwołują się do dwóch ówczesnych wizji miasta: przepełnionej pokojem i świętością Jerozolimy i zdemoralizowanego, zepsutego Babilonu. Autor szuka odpowiedzi, która z tych wizji lepiej opisuje miasto współczesne. „Pragnę zbudować napięcie zestawiając średniowieczny, oparty na wartościach duchowych uniwersalizm ze współczesnym globalizmem. Zafascynowany sztuką wczesnego średniowiecza skłądam hołd początkom drezworytu europejskiego” – deklaruje. https://www.youtube.com/watch?v=QEH1VIfqD2c
Więcej o autorze: www.otecki.com

styczeń/luty 2016

15 kopie

Antek Wajda „Poczuj pałer jak skajtałer”
Antek Wajda zestawił ze sobą dwa symbole architektury Wrocławia. Jeden średniowieczny, a drugi z początku XXI wieku. Na szali położył, z jednej strony, 11 wizerunków współczesnych, na drugiej, 6 gotyckich,  Jeden z obrazów nie jest ani Ratuszem, ani skajtałerem, jest niespodzianką. Artysta tytułując wystawę „Poczuj pałer jak skajtałer” zdradza miejsce swojego zamieszkania i panoramę, którą widzi z okna każdego dnia. „Sky Tower” malowany we mgle, o świcie, w trakcie budowy, w nocy – i Ratusz z nieoczekiwanym sztafarzem, mający prawdziwe korzenie. Metaforyczny obraz rodzinnego miasta Artysty, w którym będzie żył Jego Syn – między skajtałerem a Ratuszem. Świadectwo ojca z 2016 roku.

Ewa Kaszewska, kuratorka

styczeń 2016

Frank3Think Tank lab Triennale. Międzynarodowy Festiwal Rysunku Współczesnego. Matěj Frank. Wystawa i performance.

Interesuje nas zaznaczanie obecności i czasu w przestrzeni. Zmiany i różnice w percepcji czasu, zmiany w sposobu ruch i rytmu ciała w trakcie kilkugodzinnych działań. Powolne, prawie niewidoczne zagęszczanie przestrzeni. Zagubienie się w pojedynczym momencie.Chcemy się zatrzymać i w skupieniu, w bezczasowości (co)dziennego ruchu miasta wpisać moment w ramy citylightów. Poprzez określone działania przestrzeń ulicy Szewskiej nie jest już przeznaczona tylko do przemieszczania się. Rysunek jest gestem obecności w miejscu i czasie, a nie zwykłym pokazem biegłości warsztatowej.

Matej Frank (CZ/PL), ur. 1989 w Opawie, Czechy. Obecnie mieszka we Wrocławiu. Zajmuje się rzeźbą, opierając się o pojęcia przestrzeń-czas-ruch-ciało.
Wystawy 2015

grudzień 2015

citylight_lubinski_1200x1800_skala_1do10 (2)Think Tank lab Triennale. Międzynarodowy Festiwal Rysunku Współczesnego.Już 3 grudnia wystartuje we Wrocławiu Think Tank lab Triennale. Międzynarodowy Festiwal Współczesnego Rysunku. W obecnej edycji, reaktywującej ideę międzynarodowego forum, jakim było przez wiele lat Międzynarodowe Triennale Rysunku, kuratorzy zaprezentują program ukazujący rozległość praktyk rysunkowych, rozliczne rozgałęzienia ewolucyjnej linii rysunku współczesnego.

Sebastian Łubiński – najlepszy dyplom 2015 Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Sebastian Łubiński (ur. 1984, Wrocław) – absolwent Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu, gdzie studiował na Wydziale Grafiki i Sztuki Mediów. Dyplom z wyróżnieniem zakresu grafiki artystycznej otrzymał w Pracowni Intaglio prof. P. Tyszkiewicza i as. A. Gertchen oraz z zakresu grafiki projektowej w Pracowni Ilustracji  ad. T. Brody. W 2013 roku ukończył tę samą uczelnię na wydziale Architektury Wnętrz i Wzornictwa. Dyplom w pracowni Komunikacji Wizualnej st. wykł. M. Piroga i as. M. Płonki i as. J. Kowalczyka. W 2015 roku otrzymał tytuł najlepszego dyplomu ASP Wrocław, a w 2014 przebywał na zagranicznym stypendium na University of Knoxville, TN, USA w 2014 r. Jego prace można było oglądać na licznych wystawach zagranicznych oraz zbiorowych. Mieszka i tworzy we Wrocławiu.

listopad/grudzień 2015

A Dudek 2015plakat smallAgata Dudek i Małgorzata Nowak – ACAPULCO STUDIO

Plakaty do koncertów zespołu Biegli, którego nazwa jest odmieniana na rozmaite przypadki graficznych skojarzeń, ale też rysunkowe zachęty do oddawania organów – oto przykłady prac, jakie pojawią się na najnowszej wystawie duetu w Szewskiej Pasji. Na jednej z nich dwa światy, kobiety i mężczyzny, pozornie nie mające ze sobą nic wspólnego – jej ulubiony kolor to zieleń, jego – czerwień, ona woli koty, on – psy, ona – lody, on – mięso, ona – żaglówki, on – samochody. Te dwa zbiory mają jednak część wspólną – znajdują się w niej nerki, które mogą komuś z nich uratować życie. Z kolei przedsmak zbliżającej się zimy znajdziemy w znakomitym śnieżnym pejzażu z jelonkiem, wspinającym się po białych krągłych pagórkach. Jedynie dystans obserwatora pozwala dostrzec w nich piękne, nagie, kobiece ciała.

październik 2015

„Janek Koza”.

Sumienie narodu według Kozy. Producenci smartfonów z pewnością już wkrótce zaproponują swoim klientom  aplikację, dzięki której pstrykane bez opamiętania selfie zyskają niepowtarzalną kreskę Jana Kozy. Jednocześnie niech ci, którzy próbują zarejestrować naszą rzeczywistość z pomocą nowych technologii, porzucą wszelką nadzieję – nic i nikt nie sportretuje polskiej żenady, obciachu i tandety jak mgr Koza, rocznik 1970, urodzony we Wrocławiu, absolwent i przez kilka lat pedagog naszej ASP. Korporacyjne roboty w garniturach od Armaniego, kasjerki z hipermarketów, osiedlowe byczki na jego rysunkach są bardziej podobni do siebie samych niż na najlepszym zdjęciu. Koza bije na głowę najlepszych reporterów – czuje się w tym środowisku jak we własnym sosie, zna jego język, obyczaje i najtajniejsze, odprawiane w czterech ścianach blokowych mieszkań obrzędy. A jednocześnie potrafi zachować do niego zdrowy dystans – dlatego jego rysunki są tak celne w swoim wyczuciu absurdu, szczere i dowcipne, a jednocześnie pozbawione złośliwości, jadu i agresji. Jego komiksy są niczym XIX-wieczna, realistyczna powieść ku pokrzepieniu serc. Tyle że sumienie narodu według Kozy ma prawdziwie polskie pszenno-buraczane, karmione bigosem i gyrosem oblicze.

wrzesień 2015

11. Międzynarodowy Festiwal Opowiadania – Spalmy coś, czyli osiemnaście prac Ilony Błaut na Szewskiej

Postacie są odwrócone, jakbyśmy tylko je podglądali, kiedy rozmawiają o czymś smutnym albo są zmęczone, niezadowolone i nie chcą pokazywać twarzy. Buzia zakryta włosami, ciemne okulary, nie ma nawet cienia uśmiechu. Jeżeli patrzą wprost, na nas, w oko kamery – patrzą z wyrzutem, jakbyśmy zrobili im krzywdę. Najchętniej pokazują plecy albo włosy upięte wysoko na czubku głowy. – Nie chce mi się rysować uśmiechniętych dzieci na huśtawce, chyba że na chwilę przed zerwaniem się łańcucha – mówi Ilona Błaut, artystka, która z impetem wkracza w świat sztuki, której prace pokażemy w galerii na Szewskiej w ramach 11 MFO. – Groza w syntetycznych, precyzyjnie skrojonych ilustracjach jest ukryta, jest bohaterką drugiego planu, zasugerowana, przesłonięta. To plamka na rentgenowskim zdjęciu, błąd w ciągu liczb, zaburzenie wzroku na granicy percepcji. Lęk, który dostaje się do nas opłotkami, podświadomie, z drugiej ręki. Ale Błaut lubi też wielkie dewastacje, spektakle zniszczenia, monumentalne kraksy jakby wyreżyserowane dla kina klasy c, spreparowane do komiksu, powieści graficznej o tym, co pięknie się kończy: jaki ładny grzyb atomowy, jak spektakularnie płoną garaże. I dym: czarny, skłębiony, organiczny, jak coś, co można kroić, tłusty niczym plastelina. Błaut doskonale oddaje jego duszne kumulacje i jak się potem rozrzedza, rozprasza w powietrzu. Dym na plaży, czarna chmura wydostająca się z komina, czerwony, rozjątrzony dym zabarwiony łuną. Zwierzęta w tym świecie są surrealistyczne, podejrzane w kontekście ontologicznym. Koń z zielonymi oczami jest złowrogi jak Alinoe z „Thorgala”, ryba to ponury, kostyczny symbol z dopiskiem „Let’s turn everything black”. Sarna patrzy na nas dziwacznymi, kosmicznymi halogenami, na szklanym stoliku w apartamencie warczą na siebie dwa rasowe, różowe psy. Ilona Błaut lubi redukcję, syntezę, odzieranie z koloru. Jeśli kolor to silny faktor, przebarwiony jak zdjęcia na Instagramie, z nakładkami jaskrawych filtrów. Jeśli szukać kodów dostępu, kontekstów do tych prac, można sięgnąć do mangi albo do bajek Miyazakiego, ale może warto szerzej – do sztuki japońskiej z jej redukcją, precyzją i estetyzacją śmierci. Błaut robi w rysunkach to, co zrobił Quentin Tarantino na przykład w „Django”, pozwalając krwi malowniczo zbryzgać biało kwitnącą na polach bawełnę. – Oglądam wszystko: dobre i złe filmy, niszowe i komercyjne – mówi artystka.  Na ilustracjach charakterystyczne kadry ze stylizowanych filmów noir: dwie odwrócone do nas tyłem osoby patrzą na płonący samochód, leniwie paląca papierosa kobieta leży na ziemi, obserwuje zachód słońca. Ale część jej prac to rysunki z natury albo pochodzące z prywatnych cyfrowych notatek, zdjęć z telefonu i internetu.

Ilona Błaut studiowała na wydziale malarstwa i na Wydziale Sztuki Mediów i Scenografii warszawskiej ASP. Oprócz rysowania zajmuje się malowaniem murali i tworzeniem animacji. Współpracuje z autorami teledysków, scenografami, reżyserami. Pracuje także jako storyboardzistka, ostatnio przy filmie Xaverego Żuławskiego „Zły”. W ramach MFO, w galerii „Szewska Pasja” we Wrocławiu, pokaże osiemnaście prac z cytatami pochodzącymi z opowiadań występujących na festiwalu pisarzy.

Agnieszka Wolny-Hamkało

sierpień/wrzesień 2015

cegła 201531 numer Magazynu Materiałów Literackich Cegła prezentowany w galerii ulicznej przy ul. Szewskiej będzie zestawem 18 plakatów opartych na pomysłach poezji konkretnej (rodzaj poezji, której dominantę stanowi rozwiązanie graficzne wiersza i układ tekstu) Redakcja z nadesłanych prac wybrała najciekawsze ich zdaniem propozycje kilkunastu autorów. Dodatkowo wydana została publikacja w formie katalogu z wystawy.
Więcej o Magazynie Cegla:
Cegła Magazyn Materiałów Literackich – periodyk poświęcony współczesnej literaturze konfrontujący młodych autorów poezji i prozy z autorami uznanymi. Magazyn Materiałów Literackich Cegła powstał w 2001 w Jeleniej Górze na Kolegium Karkonoskim. Obecnie wydawany jest we Wrocławiu przez Fundację Na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza. Dostępny jest w Księgarni Tajne Komplety, przy ul. Przejście Garncarskie 2. Od 2001 pismem zajmuje się Karol Pęcherz. Papierowe wersje magazynu ukazują się w formach: kopert pocztowych, pudełek od papierosów, plakatów, IPN-owskich teczek z dokumentami, kart do gry, pismo ma zatem charakter literacki.
Wersje papierową uzupełnia wersja elektroniczna www.magazyn-cegla.net, gdzie dostępne są elektroniczne wersje kolejnych numerów.

Księgarnia Partnerska DSW Tajne Komplety – tajnekomplety@fundacja-karpowicz.org
Fundacja Na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza – biuro@fundacja-karpowicz.org
Magazyn Materiałów Literackich Cegła – redakcja@magazyn-cegla.net

Lipiec/sierpień 2015, wernisaż: 30.06.2015

Krzysztof Saj „Sceny ulicy ed.2. Saj zaproszenie 2015

Krzysztof Saj to jeden z najciekawszych artystów fotografików młodego pokolenia. Jego prace charakteryzują się specyficznym stylem w obrazowaniu miejskich scen ulicznych, często zestawionych w układzie dyptyków, ukazujących asocjacje miedzy różnymi miejscami, przefiltrowanych przez subiektywne podejście w kadrowaniu, wydobywaniu dynamicznych elementów danego obrazu, a będących zarazem zapisem zastanej sytuacji, bez ingerencji nowoczesnych programów graficznych czy inscenizacji danej sytuacji. Inspiracją dla artysty jest  pulsujące życie miasta, zestawione z tym co stateczne. W jego pracach bezruch jest kontekstem dla dynamiki. Artysta ciekawie zestawia mieszkańców miast z ich miejskim tłem: wielkoformatowymi reklamami, światłem czy architekturą.  Miasto w „Scenach Ulicy” jest złapane „na gorąco”. Uderza ulotność prezentowanej chwili, a jednocześnie wszystkie fotografie to kadry wycięte ze statecznej, często ponadczasowej, miejskiej scenografii. Dzięki temu artysta daje widzowi możliwość spojrzenia na miasto z innej perspektywy. Ten subiektywny dokument może służyć budowaniu – również subiektywnych – wielowątkowych odbiorczych interpretacji.

Artysta jest absolwentem Międzynarodowego Forum Fotografii „Kwadrat”  i Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku historia sztuki. Brał udział  w wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych m.in. we Wrocławiu, Łodzi, Berlinie, Lwowie. Jego fotografie były publikowane w magazynach Format, Art&Business, Rita Baum, Odra, Almanach Sztuki… Stale współpracuje z Ośrodkiem Kultury i Sztuki we Wrocławiu oraz pismem artystycznym Format. Domeną autora jest fotografia miejska.

kurator wystawy, Ewa Pluta

Maj/czerwiec 2015, wernisaż: 15.05.2015

a skowronski zaproszenieArtur Skowroński „Układy i układanki”

Krzesło, z pozoru tylko stabilne, bo w jego nodze kryje się bomba; kry w kształcie białego niedźwiedzia topniejące na oceanie; pudełko z czerwoną zawartością ozdobione wzorkiem z biegnących chińskich ludzików; czy dalmatyńczyk – reproduktor z identycznymi, zmultiplikowanymi cętkami. To tylko niektóre z ułożonych z figur tangramu obrazów pojawiających się na plakatach Artura Skowrońskiego. Prace tego grafika, projektanta, wykładowcy wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych od 15 maja można oglądać w galerii ulicznej Szewska Pasja. Umiejętność syntetycznego myślenia, wyobraźnia i zmysł rasowego projektanta pozwalają Skowrońskiemu budować opowieści o współczesnym świecie i jego problemach. Terroryzm, konsumpcjonizm, gender, globalne ocieplenie – to wszystko elementy układanki z kilku prostych geometrycznych figur, którymi bawi się ludzkość. Chiński kurczak trzyma w dziobie kopertę, w której jest odpowiedź, kto te klocki dziś układa…

maj 2015

bartoszewski_wystawaWystawa „Władysław Bartoszewski w karykaturach i bon motach”,
przygotowana była przez Gabinety Świadków Historii Ossolineum z okazji 92 urodzin
profesora Władysława Bartoszewskiego.

Na wystawę składają się 24 prace – rysunki, grafiki i jeden olej – tak znanych artystów jak
Jacek Fedorowicz, Witold Mysyrowicz, Jacek Frankowski, Maciej Szproch, Grzegorz Szumowski, Przemysław Truściński czy wrocławianin Tomasz Broda. Każda z prac opatrzona jest cytatami
z wypowiedzi, wywiadów, przemówień Władysława Bartoszewskiego. Na przykład: „ „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”, „Człowiek żyje długo, co nie znaczy zawsze mądrze, ale też nie całkiem głupio”, „Jeśli będziemy tylko krzyczeć o Polsce, to może się wychylić Pan Bóg z płonącego krzaka i zapytać, jaka ma być ta Polska”, czy „Kocham moich Rodaków, choć doprowadzają mnie do cholery”.

Mariusz Urbanek tak pisze o Profesorze: „ Władysław Bartoszewski mógłby swoim życiorysem obdzielić co najmniej kilka osób, a i tak każda miałaby prawo czuć się dumna,że tak emocjonujące i barwne życie wiodła”. Władysław Bartoszewski był więźniem w Auschwitz, działaczem Rady Pomocy Żydom „Żegota”, spędził sześć i pół roku w więzieniach stalinowskich,w stanie wojennym był internowany, jest autorem m.in. tak ważnych dla polskiej historiografii książek jak „Ten jest z ojczyzny mojej” i „ 1859 dni Warszawy. Polacy z pomocą Żydom 1939-1945” (wspólnie z Zofią Lewinówną) oraz wielu innych. Po 1989 był ambasadorem Rzeczypospolitej w Austrii i dwukrotnie ministrem spraw zagranicznych.

Wystawa pokazuje Bartoszewskiego pół żartem, pół serio – jako ważną postać polskiego życia politycznego, obecną podczas najważniejszych wydarzeń historii najnowszej, a jednocześnie osobowość medialną, nagradzaną za swoje wystąpienia m.in. Superwiktorami, tytułami  Człowieka Roku i nagrodą III Programu Polskiego Radia „Srebrne Usta”.

Marzec/kwiecień 2015, wernisaż 13.03.2015

Krzysztof Grudziński – Czasem na Szewskiej

Print

 

Kubistyczne zdolności owadów, poszukiwania krótszej drogi i dlaczego czas to pieniądz to tylko niektóre z tematów błyskotliwych miniwykładów graficznych Krzysztofa Grudzińskiego. Autor łączy perfekcję warsztatową z erudycją i poczuciem humoru w najlepszym gatunku. Ubiegłoroczny absolwent wrocławskiej ASP, obecnie asystent w katedrze projektowania graficznego, uhonorowany nagrodą za najlepszy dyplom, otwiera w piątek swoją wystawę w ulicznej galerii Szewska Pasja.

Marzec 2015

Dwadzieścia cztery oczy – Twenty Four Eyes

24EYES_plakat

Dwanaście osób rezydujących we Wrocławiu przez dwanaście miesięcy ma okazję -nie tylko studiować grafikę na kierunku podyplomowym Interdisciplinary Printmaking- ale także, a może przede wszystkim odkrywać, smakować i poznawać przestrzeń miasta. Co się z tym wiąże- spotykać ludzi, odwiedzać miejsca, rozglądać się uważnie i spoglądać świeżym okiem na otoczenie. W końcu te dwanaście osób ma okazję- za pomocą Galerii Ulicznej Szewska Pasja- skomunikować się z przechodniami.Co odkryli? Co przykuło ich uwagę? Czym się inspirowali?Punktem wyjścia dla każdego jest ukradziony- a raczej zapożyczony- obraz znaleziony na ulicy – reklama, fragment fotografii. „Tajemniczy element”, który został poddany przekształceniom, kreatywnie wykorzystany, zrecyklingowany, ostatecznie zamieniony na osobistą notatkę z wrocławskiej rezydencji.

Udział biorą: Turid Bogstad, Paolo Danese, Tetiana Denysenko, Berta Guerra Aredal, Algimantas Kaveckis, Mónica Lacerda, Chanel Mace, Rhiannon Moxon, Roksana Robok, Kristina Rutar, Catarina Santos, Sjoerd Tegelaers

Styczeń/luty 2015, wernisaż 16.01.2015

Andrzej Dyja – Inaczej niż w raju

Rytualne mordowanie karpia o wannę, rower do wybijania zębów, zawody w mordobiciu pod budką z piwem, tragiczny w skutkach tłok w pociągach do Wrocławia – tak Andrzej Dyja, ubiegłoroczny absolwent Wydziały Grafiki i Sztuki Mediów wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych opisuje swoją rodzinną miejscowość – Poraj. Bohaterowie tej rysunkowej opowieści to krewni i znajomi autora: koledzy spędzający wspólnie czas nad zalewem i na „lokalnych zawodach MMA”, przypadkowi współtowarzysze podróży pociągiem do Wrocławia czy starsi „nauczyciele życia”. Wysokie zarośla porastające brzegi zalewu  sprzyjają zachowaniom prokreacyjnym  nie tylko wśród ludzi – liczba psów, szczurów oraz krzyżówek obu gatunków wydaje się mieć liczebną przewagę nad populacją ludzką, stając się równorzędnym bohaterem „Lokalnych historii”. Dzięki świadomie niedbałej formie: pospiesznym rysunkom i odręcznie pisanym, koślawym komentarzom hardcorowe klimaty Andrzeja Dyi odbieramy jak reporterski zapis.

Wystawy 2014

Grudzień 2014, wernisaż 05.06.2014

Marek Rybicki PLAKATY KULTURALNE

Cytaty z powieści Doroty Masłowskiej „Wojna polsko – ruska” zainspirowały Marka Rybickiego, tegorocznego dyplomanta wrocławskiej ASP do zrealizowania cyklu plakatów. Ich narysowani grubą krechą bohaterowie, przeniesieni z wejherowskich blokowisk w realia zaniedbanych podwórek wrocławskiego Ołbina, z ekspresją ukazują całą gamę patologicznych zachowań: rodzinnych kłótni, pijackich rytuałów, agresji wobec obcych. Ich specyficzną, koślawą nowomowę podkreśla ręczna typografia. To coś więcej niż seria świetnych plakatów – to poważna, (choć z dużym poczuciem humoru) diagnoza społeczna Polaków początku XXI wieku. Praca Rybickiego, zrealizowana w pracowni ilustracji Tomasza Brody została wyróżniona na wystawie najlepszych polskich dyplomów projektowych w Katowicach.

październik / listopad 2014, wernisaż: 17.10.2014

Weronika Leciak. 365 dni życia myszy.

W imieniny Jana i Sebastiana słucha muzyki ze smartfona, w imieniny Piny – tańczy. Jako nastolatka spędza całe dnie przed komputerem. Zakochuje się, rodzi dzieci, a za parę miesięcy, już jako sędziwa babcia robi na drutach skarpety dla wnuków. Żyje tylko rok, za to bardzo intensywnie. Bohaterka autorskiego kalendarza studentki V roku grafiki wrocławskiej ASP Weroniki Leciak: „365 dni życia myszy” od piątku, 17 października w galerii ulicznej Szewska Pasja. Narysowana z czułością i ciepłym poczuciem humoru wzrusza i bawi budząc zazdrość swojej starszej siostry Myszki Miki.

Październik 2014 – wernisaż: 01.10.2014

Wypisz-wymaluj, czyli literackie portrety Tomasza Brody

Etgar Keret upodabniający się do swojego warszawskiego, najwęższego domu na świecie, wypełnionego głównie schodami; Andrzej Stasiuk spoglądający z ukosa z Beskidu Niskiego w stronę Rosji i Mongolii; Wojciech Kuczok w najgłębszej z jaskiń; Jacek Dehnel w swojej niepodrabialnej stylizacji findesieclowego dandysa; melancholijnie zadumany Krzysztof Varga, jakby właśnie słuchał pięćsetnej wersji „Szomoru vasarnap”, węgierskiego hymnu samobójców; rozedrgany, jakby podłączony do linii wysokiego napięcia Janusz Rudnicki oraz mocny, bokserski cios Sylwii Chutnik – to tylko niektóre z plakatowych portretów współczesnych gwiazd literatury autorstwa Tomasza Brody.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wizerunki pisarzy nie były tak szeroko znane i rozpowszechnione jak dziś, kiedy wydawcy, w boju o miejsce w czytelniczych rankingach bestsellerów zaganiają siłą autorów do talkshowów, telewizji śniadaniowych, tańców z gwiazdami, na strony plotkarskich portali i ekskluzywnych magazynów. Powiedzieć, że Michał Witkowski albo Wojciech Kuczok są dzięki temu równie popularni jak piosenkarka Doda i szafiarka Jessica Mercedes, byłoby nadużyciem, ale o taką właśnie stawkę toczy się walka.

Czy w takiej sytuacji z wizerunku pisarza można wycisnąć coś więcej? Oddać emocje, jakie kryją się w jego twórczości, jej styl i charakter? Tomasz Broda podejmuje to wyzwanie, wierząc, że twarz jest wciąż najsilniejszym źródłem ekspresji. Ona jest w stanie odzwierciedlić cały świat bohatera portretu.

Wystawa złożona z portretów współczesnych literatów, którzy na przestrzeni ostatniej dekady gościli na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania, towarzyszy 10. edycji tego święta, które w środę, 1 października rozpocznie się we Wrocławiu.

Wernisaż 1 października o godz. 16 w ulicznej galerii Szewska Pasja przy ul. Szewskiej (między Kotlarską a Nożowniczą). Ekspozycję będzie można oglądać do 15 października – 24 godziny na dobę.

wrzesień 2014 – wernisaż 05.09.2014

Antoni Wajda – NIE LĘKAJCIE SIĘ


wajda obrazek1

Antoni Wajda trafnie i bezpardonowo komentuje rzeczywistość, czasem obudowując swój przekaz w zabawną konwencję. Jako artyście daleko mu do wytwarzania obrazów do bankowych poczekalni. Jego twórczość to rodzaj tego malarstwa obok którego nie można przejść obojętnie. Antek Wajda jest typem artysty głodnego, niespokojnego ducha, zrzucającego kolejne konwencje jak sezonowe futerka. Kiedy już, już wydaje się, że można go przyszpilić, opisać – on wykonuje salto, zwrot i zajmuje nas jakaś jego inna tożsamość, nowa twarz. I – co zadziwiające – Wajda w tych wszystkich projektach pozostaje sobą, tworząc spójną, wielowątkową historię – na temat swój i świata zewnętrznego. (Agnieszka Wolny-Hamkało)

 

sierpień 2014

SWPS – Rodzynki z wykładów

Złote myśli oraz zabawne powiedzonka wykładowców to często ta część studiów, która najmocniej zapada w pamięć. Jakie cytaty zapamiętali studenci wrocławskiej SWPS? Najpopularniejsze będzie można poznać podczas wystawy, której otwarcie odbędzie się 15 sierpnia 2014 r. przy ul. Szewskiej 27 we Wrocławiu .– Język jest stałym elementem komunikacji, organizacji i samej kreacji. W drugiej odsłonie projektu wymówek pokazujemy teksty, które nasi studenci wskazali jako powiedzonka i wpadki językowe prowadzących. Podobnie jak w poprzedniej edycji projektu nikogo nie wyśmiewamy. Wskazujemy jedynie na dystans w naszych relacjach i partnerstwo, które staramy się budować w procesie dydaktycznym – mówi Mariusz Wszołek.Wśród wymówek wykładowców znalazły się takie wypowiedzi jak: „Nie pokażę definicji, bo uczycie się ich na pamięć bez zrozumienia”, „Przecież to się idzie deską zabić”, „Proszę mnie nie wprowadzać w blond”, „To jest smutne jak wakacje na Mazowszu”.

lipiec 2014 – wernisaż: 27.06.2014

zaproszenie MPrzeciszewska

Marta Przeciszewska i Maciej Kodzis – Szewska

Marta Przeciszewska i Maciej Kodzis, studentka i doktorant wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, uważnie przyglądają się miastu, wyławiając z jego przestrzeni to, co często umyka przechodniom. Z szyldów, reklam, neonów, napisów na murach, tych starych i całkiem nowych, wypatrzonych na ulicach Wrocławia „ukradli” ponad sto literek, żeby jak z klocków zbudować z nich typograficzne kompozycje, z pomocą których opowiadają historię ulicy Szewskiej i jej najbliższych okolic.

Hasła, jakie znajdziemy na tej wystawie odwołują się do dalszej i bliższej przeszłości tego rejonu, a także wielokulturowego dziedzictwa miasta – są tu wymieszane niemieckie, czeskie, żydowskie i polskie ślady. Jest Ossolineum i jeżdżący ulicą od lat tramwaj numer 6, ale też pierwsza powojenna wrocławska księgarnia – U Bokajły (Antykwariat pod Szermierzem), czy dawny Petersdorff, dzisiejszy Kameleon. Są też ślady nieistniejących już, zniszczonych podczas Festung Breslau, wrocławskich kamienic. Liternictwo pochodzące z różnych stylów i epok staje się tu odzwierciedleniem skomplikowanej tkanki miasta, w której przez wieki mieszały się nacje i kultury.

maj 2014 – wernisaż: 23.05.2014

zaproszenie Sab SokółSabina Sokół – Tniemy gruby hajs

Wycinka dla hajsu…  Nie chcę już robić tych rysunków o Nadodrzu! – wali pięścią w stół Sabina Sokół, studentka III roku grafiki wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. – To może chociaż wurstatack z Berlina pociągniesz? – jęczę błagalnie. Rzut krzesłem w moją stronę kończy te żałosne negocjacje.Na wystawie Sabiny w ulicznej galerii Szewska Pasja nie będzie tego, do czego zdążyła nas przyzwyczaić, choćby w ubiegłorocznych „Skłonnościach do ostrości” – corocznym pokazie dokonań studentów grafiki wszystkich polskich uczelni plastycznych. Nie będzie malowniczych typków z nadodrzańskich podwórek, pogaduszek spod niegdysiejszego kina Polonia i baru „Po schodkach”, szkiców z kiełbasianego i punkowego Berlina, ani autorskich pocztówek z Nowego Jorku.Zamiast tego zobaczymy surowe, czarno-białe rysunki ściętych drzew, układających się w ponury rytm urżniętych przy ziemi pniaków lub straszących kikutami czarnych sylwetek, na których czasem smętnie powieje plastikowa reklamówka. Po co psuć humor przechodniom, przyzwyczajonym w przestrzeni publicznej do kolorowych reklam galerii handlowych? Cmentarzysko drzew, które stało się tematem rysunkowego cyklu Sabiny Sokół, zamieni się wkrótce w plac budowy dla kolejnej z nich.

Marzec 2014 – wernisaż: 21.03.2014

Karolina Pietrzyk zaproszenie 02Karolina Pietrzyk – ZNÓJ

Karolina, co przed pająkiem nie pęka

Dziewczyna z Nadodrza przeszła chrzest przynależności do tej dzielnicy, na jaki wystawili ją jej nieformalni królowie. I tylko odrobinę włos jej się zjeżył, kiedy po jej skórze sunął wielki, kosmaty pająk. Ale także rysunki Karoliny Pietrzyk są świadectwem nadodrzańskiego męstwa autorki. Jej komiks o trwającej cały dzień, mozolnej próbie wstania z łóżka nieprzypadkowo rozpoczynał katalog ubiegłorocznej, wrocławskiej edycji „Skłonności do ostrości” – ogólnopolskiego przeglądu kolejnych uczelni artystycznych w Polsce, który od 4 lat odbywa się podczas Międzynarodowej Wystawy Satyrykon w Legnicy. Ale „Senne opowieści” autorstwa tej studentki grafiki wrocławskiej ASP to tylko niewielki wycinek tego, co zalega w jej zniszczonych i pożółkłych teczkach, w których upycha rysunki na kartkach papieru już na pierwszy rzut oka starszego od niej samej.Niech się Państwo nie zrażają widokiem plamy, kleksa, nabazgrolonej litery, przebijającego spod spodu maszynopisu. To zamierzony efekt – przemyślana strategia budowania współpracującego z rysunkiem tła. Widok z okna na kominy przy Kurkowej, z których skaczą samobójcy, słoiki z materiałem badawczym niesionym do pobliskiego Sanepidu, brudne ślady po odklejających się literach na sklepowej szybie – na tych zniszczonych, wyblakłych arkuszach wyglądają zaskakująco świeżo.

Na wystawie w ulicznej galerii Szewska Pasja pt. „Znój” zobaczymy rysunki z nowego cyklu. Przedstawiają rzeczy pozornie banalne i nieistotne: przewrócony kosz na śmieci, kaloryfer, na którym suszą się skarpety, połamaną betonową ławkę, kopniętą barierkę odgradzającą dziurę w jezdni, kota z przymocowanymi do kończyn dzwoneczkami. Wszystkie łączy jedno: są śladem ludzkiej działalności. Gniazdo gołębi wrośnięte między metalowe kolce mającej je odstraszyć konstrukcji na okiennym parapecie jest tylko dowodem daremności tych starań regulowania, grodzenia i porządkowania. Chodnikowe barierki, betonowe słupki, plastikowe pachołki są absurdalnym i śmiesznym świadectwem naszej egzystencji. Narysowane pozornie niedbałą kreską Karoliny, podpisane celnym komentarzem, łączą lekkość z głębią przesłania, tragizm ze śmiesznością, a kontestowanie rzeczywistości z dystansem. A pająk? Na jednym z rysunków pełznie w kierunku plastikowych, ogrodowych mebli. Na stoliku stoi jeszcze popielniczka z niedopalonym papierosem – uczestnicy tej sielanki musieli przed chwilą uciec stąd w popłochu.

Styczeń 2014 – wernisaż 17.01.2014

zaproszenie A JarzabowaAga Jarząbowa – AUTOPORTRET czyli co bym nie robiła i tak będzie o mnie

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Adze Jarząbowej

Na wystawie Agi Jarząbowej, graficzki, ilustratorki, autorki filmów animowanych, wykładowczyni wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, zatytułowanej „Autoportret, czyli co bym nie robiła, i tak będzie o mnie”, znajdziemy prace wykonane w różnych technikach i pochodzące z różnych okresów twórczości artystki. Są wśród nich plakaty towarzyszące wydarzeniom kulturalnym, ilustracje prasowe, grafiki powstałe w ramach szerszych cykli, wlepki i rysunki będące podstawą filmów animowanych, którymi Jarząbowa zajmuje się od lat. Łączy je jedno – główne bohaterki tych obrazów nieodmiennie noszą jej rysy twarzy i są – bardziej lub mniej świadomymi – autoportretami artystki.

Ten zestaw układa się z jednej strony w prowadzoną od kilkunastu lat kronikę życia graficzki, z drugiej – w refleksję na temat autotematyzmu wpisanego w twórczość każdego artysty, który wplata elementy swojej biografii we własne dzieło. Są wśród zamieszczonych na wystawie prac autoportrety z dziećmi, z kotami, jest zapis chwil wyrwanych codziennemu nurtowi i twórczości (jak grafiki z cyklów „Zrób coś ze sobą dziewczyno” czy „Powiedz mi co robisz, a powiem ci, kim jesteś”). Znajdziemy w nich kronikę przemijania, której jednak obok leciutkiej nostalgii towarzyszy też duch przekory i autoironiczny charakter. W jednym ze swoich autoportretów Jarząbowa zamiast graficzki z ołówkiem w ręku lub rysikiem tabletu rysuje pogrążoną w błogiej drzemce postać. Kiedy indziej gospodyni mieszająca zupę w garnku ma w swojej twarzy skupioną syntezę rysów artystki i szympansicy zarazem, co podkreśla lekkość i dystans, z jakimi traktuje samą siebie.

I mimo że jej postać zajmuje centralne miejsce na większości z obrazów, to nie ma w tej autoprezentacji niczego z artystycznego egoizmu, który kazał Gombrowiczowi pisać: „Poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja”. Autorskie „ja” Jarząbowej uwidacznia się tutaj niejako mimowolnie, pokazując dobitnie, jak bardzo sztuka potrzebuje takiego wspomagania. Czy to Jarząbowa czerpie z własnej biografii, czy też sztuka żarłocznie domaga się prawa do żerowania na jej życiorysie, pozostaje pytaniem otwartym.

Wystawy 2013

Grudzień 2013 – wernisaż: 06.12.2013

 

zaproszenie_WOSIK_www

Magda Wosik – O, Choinka!

O, choinka! – tak kulturalnie, z wdziękiem i elegancją przeklina Magda Wosik. Taki też tytuł ma wystawa graficzki, ilustratorki i plakacistki, która w „Szewskiej Pasji” pokazuje zestaw prac przygotowanych specjalnie na Boże Narodzenie. To w większości kartki zaprojektowane dla wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych – na ulicy, w ogromnym powiększeniu, stają się plakatami anonsującymi zbliżający się świąteczny czas. Przypomina o tym tytułowa choinka, obecna niemal na każdej pracy, ale zawsze w inny sposób – raz dostrzegamy ją w kształcie łaty na ubraniu biedaka, innym razem jest fantazyjnie zaczesaną brodą Świętego Mikołaja, gdzie indziej upodabnia się do artystycznych atrybutów: pędzla, stalówki i ołówka, to znów powiewa jak husarskie skrzydło kawalerzysty, przypominającego o polskiej tradycji. Zegarek na jednej z prac odmierza godziny do pierwszej gwiazdki, ale świąteczny czas zapowiada też klimat prac Magdy – łagodny, życzliwy humor, ciepło, którym, niczym święty Mikołaj obdarza swoich bohaterów. „Dlaczego nie narysował mnie Leonardo da Vinci tylko Sławomir Mrożek?” – żalił się nabazgrolony ludzik w starym „Przekroju”. Gdyby narysowała go Magda Wosik, nie tylko przestałby narzekać, ale – jestem tego pewien – zacząłby zarażać rodaków optymizmem i radością. Czego i Państwu – polecając te wystawę – życzę.

Październik / listopad 2013 – wernisaż 04.10.2013

rybicki zaproszenieMarek Rybicki POSTED AT HIGH TEA

Pewien żeglarz z Itaki musiał bujać się od wyspy do wyspy aż 20 lat, żeby powstała „Odyseja”. Markowi Rybickiemu, studentowi z Wrocławia wystarczyło parę dni na morzu, żeby powstało dzieło dla ludzkości równie fundamentalne:„Posted at high tea” - pocztówki z Daru Młodzieży”. Nasz bohater, znudzony senną atmosferą żeńskiego klasztoru zwanego Akademią Sztuk Pięknych, wyrusza z Gdyni żaglowcem po prawdziwie męską przygodę: nocne wachty i szorowanie pokładu, śpiewy syren i rozkosze burdeli Amsterdamu, dramatyczny lot w powietrzu za burtę podczas sztormu i fatalne skutki morskiej choroby. Przywozi z wyprawy nie tylko szkorbut, odciski i holenderską trawkę, ale i zestaw plakatów – pocztówek z morskich szlaków Daru Młodzieży. Jak wygląda morze chińskie i czym się różni od Czerwonego, co kryje Trójkąt Bermudzki i gdzie zacumować w Amsterdamie? Ta wystawa jest jak jamajski rum – pobudza krążenie, poprawia nastrój i czyni świat piękniejszym.

GajewskiaStanisław Gajewski PLAKATY

Stanisław co wciąga w obrazy. Z wiszącego na ścianie wiszącego aktu wychodzi ręka i do nagiej piersi przytula faceta w kufajce, który gapi się na malowidło. podpis: zachęta. Popatrzyłem z uznaniem i zapamiętałem mi wówczas nieznane nazwisko autora, który za ten rysunek otrzymał medal na międzynarodowej wystawie SATYRYKON 2011 w Legnicy. Chwilę potem wstąpiłem na wystawę „Skłonności do ostrości” przygotowaną przez pracownię ilustracji prof. Zygmunta Januszewskiego z warszawskiej ASP – a tam – o rany! – całe worki absolutnie fantastycznych, świeżych, błyskotliwych, naładowanych energią młodych ludzi, a pośród nich - Stanisław Gajewski, ten od gołej baby z wyciągniętą poza ramy obrazu łapą ostrą krechą, brzydkim bazgrołem walił aż bolały zęby: „serce matki i wątroba ojca”, „relationshit”, „od Strzemińskiego do strzemiennego”, na wystawie w Szewskiej Pasji nie będzie „zachęty”. Będą plakaty młodego absolwenta warszawskiej ASP: do Hamleta, Wesela, Króla Ubu – ale każdy z nich ma w sobie siłę tej baby, co wystawia z obazu rękę, chwyta nas i wciąga do środka.

Wrzesień 2013

studenckiewymówki1„Studenckie wymówki” – wystawa Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej we Wrocławiu.

Uczelnia to nie budynek, czy sale wykładowe, to przede wszystkim społeczne relacje i system komunikacyjnych powiązań. W tym kontekście studenckie wymówki są pierwszą wystawą pokazującą to inne życie uczelni wyższej, to pewnego rodzaju przymrużenie oka na to, co nazywamy procesem dydaktycznym. Studenckie wymówki to również próba aktywizacji różnych środowisk akademickich, studentów, wykładowców, którym zależy na budowaniu partnerskich relacji w procesie  dydaktycznym. To odczarowanie hierarchicznych struktur uczelnianych i naukowych na rzecz współpracy i wzajemnego szacunku.

 

Lipiec / sierpień 2013 – wernisaż: 28.06.2013

Italiani_a_Wrocław_plakatItaliani a Wrocław – wystawa fotograficzna

Siedmiu artystów związanych z Wrocławiem sfotografowało siedemnastu Włochów mieszkających w naszym mieście. W rezultacie powstał reportaż fotograficzny o życiu ludzi, którzy zostawili Italię i postanowili żyć w stolicy Dolnego Śląska. Wystawa, którą zobaczymy w Galerii Ulicznej “Szewska Pasja” od piątku 28 czerwca (wernisaż: godz. 18:00), to blisko kilkanaście zdjęć oraz historii siedemnastu osób, dla których Wrocław stał się nowym miejscem zamieszkania. Czasami też na stałe.
Co tak naprawdę myślimy o obcokrajowcach, którzy opuścili swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania i wybrali Wrocław? Co o nich sądzimy, gdy ich widzimy i słyszymy oraz zdajemy sobie sprawę, że to właśnie dzięki nim Wrocław staje się miastem coraz bardziej międzynarodowym? Co wiemy o tych wszystkich osobach, które zdecydowały się zamieszkać w naszym mieście, a także dlaczego postanowiły to zrobić? Wystawa “Italiani a Wrocław” to próba odpowiedzi na pytanie, kim są ludzie, którzy wybrali nasze miasto jako miejsce do życia. Osiemnaście plansz składających się na wystawę to zdjęcia i własnoręcznie napisane krótkie historie o tym, dlaczego każdy z Włochów, którzy dali namówić się do udziału w “IAW”, zdecydował się zamieszkać we Wrocławiu. O niespodziewanych zbiegach okoliczności, o historiach miłosnych, o karierach zaczynanych zupełnie gdzie indziej, ale też o konieczności, która wydawała się smutna, a okazała się błogosławiona. Poznamy więc, m.in., przedsiębiorców, pracowników międzynarodowych korporacji, ale też lektorkę włoskiego czy filozofa. Fotografie, wykonane przez artystów, są różnorodne, tak jak każda z historii opowiadanych przez Włochów. Zobaczymy zatem nie tylko portrety, ale też poznamy bohaterów od codziennej strony ich życia – np. podczas próby własnego zespołu muzycznego czy spaceru. “IAW”, która potrwa do końca sierpnia, to możliwość przypatrzenia się Włochom, którzy mieszkają w naszym mieście oraz szansa, żeby poznać motywy, dla których wybrali Wrocław.

Fotograficy:
Piotr Bujak, Andrzej Doleczek, Klaudyna Gołaj, Olga Jasnowska + Wioletta Bernacka,
Krzysztof Juszczak, Tomasz Pietrzyk, Alicja Werk

Kurator: Jakub Zarzycki, zarzycki19@gmail.com 792-484-585

Maj / czerwiec 2013 – wernisaż 17.05.2013


Sebastian KubicawwwSebastian Kubica – PLAKATY

Jeden z najczęściej nagradzanych na świecie młodych polskich plakacistów. Tworzy w podżywieckiej wsi Łodygowice, ale pokazuje prace w największych metropoliach. Stworzył własny, natychmiast rozpoznawalny styl, wywodzący się w prostej linii z grafiki warsztatowej. Chętnie wykorzystuje w plakatach elementy zapożyczone z drzeworytu, linorytu, serigrafii. Mimo jego wyraźnych fascynacji starymi mistrzami polskiej szkoły plakatu, zwłaszcza Młodożeńcem, Lenicą czy Tomaszewskim, prace Kubicy odbierane są jako bardzo nowoczesne.

 

Marzec / kwiecień 2013 – wernisaż: 08.03.2013

asdfasfd

ACAPULCO STUDIO Nowak & Dudek – Okładki / plakaty

Agata Dudek i Gosia Nowak tworzą artystyczny duet, który projektuje plakaty i książki w ramach studia graficznego Acapulco. Arcyzdolne, obsypane nagrodami, pokażą swoje najlepsze acapulcowe realizacje. Agata  Dudek poza pracą w Acapulco prowadzi zajęcia ze studentami w Pracowni Ilustracji prof. Zygmunta Januszewskiego w ASP w Warszawie.

Styczeń / luty 2013 – wernisaż: 18.01.2013


LANGOSZzaproszenieDamian Langosz – CYBERIADA I INNE WĄTKI

Wystawa jest zbiorem prac z ostatnich 2 lat. Składają się na nią obiekty tworzone pod ilustracje jak i  najnowsze realizacje.
Damian Langosz jest asystentem w pracowni Projektowania Graficznego prof. Ludwika Żelaźniewicza oraz ad. Magdaleny Wosik.

Wystawy 2012

Listopad / grudzień 2012 – wernisaż: 09.11.2012

zaproszenieKrzysztofGrudzinskiKrzysztof Grudziński –  Koniec świata / początek świata na Szewskiej

Równo o godz. 17 w galerii ulicznej Szewska Pasja nastąpi koniec świata. Ci, którzy pojawią się tam o ww. czasie, zobaczą go na własne oczy – jako pierwsi.
Spóźnialscy też będą mieli na to szansę – katastroficzno-humorystyczne wizje Krzysztofa Grudzińskiego, autora wystawy „Koniec świata / Początek świata na Szewskiej, czyli obrazy Apokalipsy przedstawione w formie niewywołującej paniki”, będzie można bezpiecznie oglądać… do końca świata, a nawet jeszcze dłużej, bo do stycznia przyszłego roku.Autor prezentowanych prac, Krzysztof Grudziński, jest studentem V roku grafiki na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Swoimi grafikami przekonuje nas, że nawet apokalipsa może mieć swoje dobre strony. Jej słynni jeźdźcy zmienią zawód i przybiorą nowe imiona – Pokój, Zdrowie, Dostatek i Życie, czas popłynie wstecz (i znów będziemy młodzi), zasady matematyczne przestaną obowiązywać, powstaną nowe paradygmaty, wieża Babel zostanie odbudowana i wcale się nie rozsypie, Ziemia zmieni trajektorię, a bieguny zamienią się miejscami. Najbardziej krzepiące jest jednak przekonanie, że cała katastrofa okaże się burzą w szklance wody.


plakat_zydowski_wroclaw_turynski_obiektyw1wwwJakub Zarzycki – Żydowski Wrocław w Turyńskim obiektywie

Na wystawie realizowanej w ramach Dni Wzajemnego Szacunku 2012 będziemy mogli zobaczyć rezultaty polsko-włoskiego projektu fotograficznego.
W dniach 22-26 października czterech młodych turyńskich artystów podążało śladami dawnego żydowskiego Wrocławia. Ich zadaniem było uchwycenie jego zaginionego piękna za pomocą aparatów fotograficznych. Odwiedzili Synagogę pod Białym Bocianem, cmentarze żydowskie przy ul. Lotniczej i ul. Ślężnej, a także okolice ul. Włodkowica. W wędrówkach tych towarzyszyli im polscy wolontariusze dzieląc się z Włochami swoją wiedzą związaną z wielowiekową obecnością Żydów we Wrocławiu. Zdjęcia, które wówczas powstały, będzie można zobaczyć podczas wystawy, której wernisaż odbędzie się w rocznicę Nocy Kryształowej, czyli 9 XI 2012 (piątek) o godz. 17:00 przy ul. Szewskiej.

Wrzesień / październik 2012 – wernisaż: 07.09.2012

MAREKRYBICKINa faliZAPROSZENIEplakatMarek Rybicki – Na fali

Ileż pomnikowych dzieł naszej kultury powstało dzięki fascynacji ich twórców morzem! Dość przypomnieć zapatrzonego w romantyczne zachody słońca Caspara Davida Friedricha, owładniętego szalonym żywiołem Theodore’a Gericoulta podczas malowania „Tratwy meduzy”, zafascynowanego baraszkującymi nimfami i trytonami Arnolda Boecklina, czy genialnego piewcę morskich bałwanów Iwana Ajwazowskiego. I kiedy już się zdawało, że po dyrygującymi falami Tadeuszu Kantorze nic równie wielkiego w sztuce nie pojawi się już nigdy, oto doczekaliśmy się: Marek Rybicki, student IV roku wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, laureat obiegłorocznego Satyrykonu, prezentuje swoją kolejną wystawę w ulicznej galerii Szewska Pasja. Konkwistadorom, korsarzom, odkrywcom Nowego Świata i tragicznym uczestnikom morskich katastrof, bohaterom marynistycznych lektur i opiewanych na szantowych festiwalach wilkom morskim, oryginalne interpretacje Rybickiego dają wiatr w żagle, który niesie ich znów na falę popularności. Tłuste pośladki Jamesa Cooka na talerzu ludożerców, drewniana noga kapitana Reda, peryskop dowódcy Nautilusa, szalupa, którą Francesco Schettino opuścił tonącą Concordię, budzą uśmiech ale i prowokują pytania o cenę sławy. Dać się zjeść Hawajczykom jak bohater Cook czy ratować skórę jako tchórzliwy Schettino? Na plakatach Rybickiego obaj są „na Fali”..

zaproszenie na karpowicza plakat„Wiersze na ulicy. T.Karpowicz” – opracowanie E.Kaszewska 

Projekt „Wiersze na ulicy” inaugurowaliśmy poezją Rafała Wojaczka. Przyszła pora na wiersze jego przyjaciela i mentora, poety starszego o pokolenie. Wiersze wybrałam z Józefem Hałasem. W latach sześćdziesiątych powstało ich poetycko-malarskie Przeciwstawienie. Autograf wiersza Karpowicza rozstrzygnął Hałas swoim gestem.

(Ewa Kaszewska, kuratorka. Fundacja Galeria II piętro).

Lipiec / sierpień 2012 – wernisaż: 29.06.2012

Szewska_zaproszenie_Lazarek1wwwMałgorzata Lazarek – Humor zeszytów szkolnych

…obrazki Pani Małgorzaty Lazarek są podpisane językiem dzieci, na widok którego wszyscy drżą ze śmiechu. Autorka maluje swoje zainteresowania, które są szerokie i sięgają od zębów aż do ogona…Jej obrazki cechuje ogólna wesołość oraz to, że wywołują w człowieku śmieszne zarazki. Pani Lazarek musiała przyjechać z Katowic aż do Wrocławia, bo u siebie nie może pokazać się na ulicy.

Marzec / kwiecień 2012 – wernisaż: 02.03.2012

HanulakwwwMonika Hanulak – PAMPILIO – ilustracje

 

 

 

 

wojaczekwww

„Wiersze na ulicy – R.Wojaczek” – opracowanie E.Kaszewska

W drugim roku działalności galeria uliczna otwiera się na słowo. Na dobry początek – poezja Rafała Wojaczka. Twórcy znanego przede wszystkim z imienia, nazwiska i legendy. Wyboru wierszy dokonałam razem z wnukiem poety Radosławem Janusem.

(Ewa Kaszewska, kuratorka. Fundacja Galeria II piętro).

styczeń / luty 2012 – wernisaż: 06.01.2012

zaproszenie BognaOttomail2wwwBogna Otto Węgrzyn – SELF-EDITION POSTERS

Bogna Otto Węgrzyn prezentuje plakaty pozbawione sensu. Warto tu postawić kropkę i zastanowić się, o co chodzi. Do niedawna  plakat był sztuką czysto użytkową, nie istniał bez zleceniodawcy i zamówienia. Tymczasem dziś mamy do czynienia ze zjawiskiem „bezinteresownej” twórczości plakacistów. Znajdziemy tu sporą część twórczości Otto Węgrzyn – to tzw „self editions”, czyli dzieła wykonane bez zlecenia. W tym właśnie sensie jej plakaty, pozbawione elementu użytkowości, według tej dawnej formuły sensu rzeczywiście nie mają. Dają za to odbiorcom coś innego – radość, przyjemność, moment zabawy. Wszystko to, co uwalnia się wraz z poczuciem nieskrępowanej wolności twórcy, który nie jest już ograniczony wymogami zleceniodawcy. Stają się osobistym, autorskim, ironicznym komentarzem do rzeczywistości.

Wystawy 2011

wrzesień / październik 2011 – wernisaż: 09.09.2011

szewskawplakaciewwwStudenci ASP we Wrocławiu – Szewska w plakacie

Wrocławska ulica Szewska czeka na specjalistę od wizerunku…studencji Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu zaprojektowali serię plakatów których tematem jest właśnie ta ulica. Odcisk buta z planem ulicy autorstwa Bogusławy Treli, długa sznurówka z przystankiem tramwajowym Marka Rybickiego celnie trafiają w sedno i zamykają ją w jednym, prostym znaku. Ale są i prace, których autorzy skupili się na jednym, wybranym obiekcie i z niego uczynili emblemat Szewskiej. Agnieszkę Braun zainspirował dom handlowy Kameleon, a Agatę Szlachcic mieszkaniec znanego antykwariatu, Dante, wypisz-wymaluj potomek sławnego kota ze słynnego plakatu paryskiego kabaretu Chat Noir.

Lipiec / sierpień 2011 – wernisaż: 01.07.2011

Satyrykon Szewska_jpgZ kolekcji legnickiego Satyrykonu

Marcin BODNAROWICZ, Jan LENICA, Rafał OLBIŃSKI, Wiesław ROSOCHA, Wiktor SADOWSKI, Eugeniusz GET-STANKIEWICZ, Wiesław WAŁKUSKI, Józef WILKOŃ

 

 

 

Europa-na-znaczkach2011-zaproszenieMuzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu – Europa na znaczkach

Prezentacja przygotowana została w związku z objęciem przez Polskę Przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej.